Wietrzyk
Ciągle w domu, ciągle w mieście,
Może w końcu mu się uda
Ciut przewietrzyć się nareszcie;
Dnia któregoś, po południu,
Przeżyć coś, wyruszyć z domu,
Nie tłumacząc się rodzicom
Zwiedzić Polskę po kryjomu…
Jak pomyślał, tak też zrobił –
Nic nie mówiąc tacie, mamie,
Cichcem się wyśliznął z domu
Ucieszony niesłychanie.
„Gdzie tu zacząć? Najpierw Kraków
Chcę zobaczyć Sukiennice!
Ale spieszył się za bardzo,
Dotarł aż pod Kozienice.
Potem ruszył do Warszawy,
By odwiedzić Stare Miasto,
Ale zmęczył się po drodze,
Przysiadł sobie, no i zasnął.
Chciał zobaczyć także Bałtyk,
Nasze piękne polskie morze,
Lecz pomylił widać drogę,
Bo zabłądził gdzieś, niebożę.
Wreszcie usiadł zrozpaczony
I zakrzyknął: „Mamo! Tato!”
Podróżować sam nie umiem…
Nie wiem, co poradzić na to!”
Wnet przybyli! Rzekła mama:
„Zaraz chętnie Ci pomogę!”
Tato dodał: „Już lecimy
O, tam widzę dobrą drogę!”.
Odwiedzili wspólnie morze,
Kraków, Gdańsk oraz Warszawę;
Znakomicie się bawili,
Wszystko było tam ciekawe.
Morał z tej historii taki,
Moje mądre, małe dzieci,
Że wraz z mamą oraz tatą
Jakoś wszystko lepiej leci!
Wszystko lepiej się udaje
I zobaczyć można sporo,
Gdy rodzice tacy mili
I gdy w podróż cię zabiorą.
Komentarze
Prześlij komentarz