Rycerz Uldurur
Silny był jak byk, jak tur –
Szybkie nogi, sprawne ręce
Czego potrzebować więcej?
Mówi mama Uldurura:
„Idź no kupić trochę sznura
Bo rozwiesić muszę pranie
By słoneczko grzało na nie.”
Idzie zatem Uldurur,
Mija rzeczkę, mija bór –
To go zwierz okrutny ściga,
To go goni jakaś strzyga;
To złoczyńca za nim bieży,
Ale w domu pranie leży;
„Muszę kupić mamie sznur”,
Mówi sobie Uldurur.
Zatem mimo niebezpieczeństw,
Groźnych zwierząt, rwących rzeczek,
Wkracza rycerz na ryneczek
I kupuje cud-sznureczek;
Wraca z owym sznurkiem do dom,
Umęczony swą przygodą;
Biegiem, szybko, dość czekania,
Wypatruje mamy prania!
Na to mama: „Cóż to, synku,
Cóż to słodki mój rodzynku?
Wszakże pranie wyschło już.
Wszakże wieczór już tuż-tuż!
Idźże raczej do łóżeczka”,
Mówi mama do syneczka;
„Umyj ząbki, włóż piżamę
I ucałuj swoją mamę.
Jutro nowy dzień cię czeka:
Pójdziesz kupić trochę mleka
I po bułki do miasteczka” –
Ot, i kończy się bajeczka.
Już usypia Uldurur;
Śni mu się wspaniały sznur,
Pranie mamy i wyprawa.
Pyszna była dziś zabawa!
Komentarze
Prześlij komentarz