Landrynek Larry


Czasem w środku nocy,
Gdy nie mogę zasnąć,
Wyobrażam sobie
Słodyczowe Miasto.

W centrum tego miasta,
Gdzie ratusz i rynek,
Mieszka sobie pewna
Rodzina landrynek.

Wszystkie te landrynki
To miłe dziewczynki -
Z wyjątkiem jednego
Chłopca niesfornego.

Niesforny landrynek
Ma na imię Larry
I to, co wyczynia
Jest wprost nie do wiary:

Miast do szkoły chodzić,
Zmyka na wagary;
Gdy buty kupuje -
Nie zawsze do pary.

Kiedy się go poprosi
Aby trochę pomógł,
Szybko odpowiada,
Że go nie ma w domu.

W ogóle nie sprząta,
Mleko zimne pije,
Rzadko je śniadanie,
Rzadko też się myje.

Pewnego dnia dziwna
Naszła go ochota,
Aby się ubrudzić
Wskoczywszy do błota.

I już się w nim tarza,
Już brązowy cały -
Ten nasz rozrabiaka,
Niesforny, choć mały.

Nagle - cóż to, któż to?
Widzi swoją ciocię,
A jest cały mokry
I cały jest w błocie.

I słyszy landrynek:
"Co robisz, łobuzie?
Umyj zaraz ręce
Oraz brudną buzię!".

Uśmiecha się Larry
I mówi do ciotki:
"Może ze mnie łobuz,
Ale bardzo słodki!".

Słodkich snów

Komentarze