Spodnie do latania [fragment]

W mieście Ptu, które leży nad rzeką Ptaram
(Żegluje się nią dość wygodnie),
Pewien pan trzyma w wieży,
Takiej, że nikt nie uwierzy,
Idealne do latania spodnie.

W owych spodniach pan fruwał swobodnie jak muszka
I z ptakami już zdążył się zbratać,
Jednak po pewnym czasie
(A był wówczas w Mombasie),
Odechciało mu całkiem się latać.

Chmury mu się znudziły, loty już go męczyły
I ma teraz dosyć fruwania.
Woli pochodzić w butach
Lub też postać - i tutaj
Nie ma raczej już nic do dodania.

Kupił kiedyś te spodnie na ryneczku w Dżakarcie
Lub też może u krawca w New Delhi.
Były świetnej jakości,
I do domu, i w gości -
Tak przynajmniej mu powiedzieli.

Po czym latał, i latał - do Seulu, do Tokio,
Do Bangkoku, i do Bombaju.
Całkiem dobrze się bawił,
I swą stopę postawił
W każdym mieście i w każdym kraju.

W piątek gdzieś nad Bosforem ławkę wypatrzył w porę,
A więc przysiadł znudzony już deczko.
Wypił ajran chłodniutki
I zjadł simit świeżutki
I przepyszne figowe ciasteczko.

[...]

 


Komentarze