Świstak
Pewien świstak nie chciał świstać
I wymówki wciąż wymyślał,
Obrażoną mając minę,
Gdy ktoś pytał o przyczynę:
„W poniedziałek, proszę pana,
Ja nie świstam nigdy z rana,
By zaś świsnąć w jakiś wtorek,
Muszę dobry mieć humorek.
No, a środa? - Co tam środa!
O tym nawet gadać szkoda.
Środy dobre są dla ludzi,
Zwłaszcza gdy się ludziom nudzi.
Czwartek? - To dzień byle jaki,
Nie kochają go świstaki;
W dzień ten dobrze dla świstaka
Ukryć się lub dać drapaka.
No, a w piątek? - Jak to w piątek?
To jest koniec, nie początek.
W dzień ten, miły mój kolego,
Nie zaczyna się niczego!
W weekend też się nie pracuje,
Tylko śpiewa lub rysuje,
W karty gra, rzecz oczywista -
Lecz na pewno się nie śwista!”.
Tak wymyślił sto wymówek,
Słów, półsłówek i ćwierćsłówek,
Aż przemienił się w leniwca
Świstak, który nie chciał świstać.
Dziwią wszyscy się wokoło:
„Trzeba zabrać go do ZOO.
Choć to świstak był - o, rety! -
To leniwiec dziś niestety.
Niech na zawsze tam zostanie
Zwierz leniwy niesłychanie -
W ZOO, w klatce byle jakiej,
Ten, co nie chciał być świstakiem!”.
Komentarze
Prześlij komentarz