Taka mniej więcej historyjka

Pewien mniej więcej miły pan
W mniej więcej ciepłą i gwiezdną noc
Wbiegł do salonu,
Nie zbiwszy wazonu,
By schować w szafie mniej więcej koc.

Pan ten poniekąd był już zmęczony,
Trochę poniekąd bolała go głowa,
Wtem - świetny pomysł! -
Zapragnął nagle
Poniekąd się przespacerować
(Noc była poniekąd majowa).

Więc wyszedł na plus minus spacer
Ze swoim grubym plus minus psem,
By się rozruszać
Oraz przewietrzyć
Przed miłym, zdrowym plus minus snem.

Gdy był już z grubsza na dworze,
Rozejrzał się z grubsza wokoło,
I spostrzegł, że światu
Przygląda się z góry
Księżyca srebrzyste z grubsza koło
(A noc nadal była z grubsza majowa).

Księżyc, powiedzmy, płynął po niebie,
Gwiazdy błyszczały, powiedzmy, radośnie,
A pan się przechadzał
Z psem alejkami
I myślał, powiedzmy, o wiośnie.

Następnie na pewno wrócił do domu
I to na pewno do swego;
I usnął zmęczony
O pierwszej lub drugiej,
Na pewno coś koło tego
(W tę noc pewno majową).

Tak kończy się nasza mniej więcej historia
O panu i mniej więcej psie,
O srebrnym Księżycu,
I o spacerze,
I miłym, zdrowym mniej więcej śnie.

I czy noc ciepła, przejrzysta i czysta,
Czy deszcz zacznie może nam padać -
Trzeba coś pisać,
Albowiem poeta
Musi wciąż gadać, i gadać, i gadać, i gadać...
(W taką poniekąd z grubsza plus minus majową noc).

 

turned on light in front of building

Komentarze