Franek Apacz
Mały Franek lubi psoty,
Drakę, harce i kłopoty.
Zrobić wielkie zamieszanie –
To dla niego jest zadanie.
Aż już wszyscy mówią: "Ech!
Franio idzie? Co za pech!".
Gdy go proszą na śniadanie,
Jest zajęty niesłychanie.
Innym razem: "Umyj ręce"
On – ucieka jak najprędzej;
Aż już smucą się rodzice
Narzekając: "Co za życie!”.
Wszyscy proszą: "Grzecznym bądź!
Jesteś dzieckiem bądź co bądź";
Na co Franio: "Nie, nie, nie!
Robię to, co robić chcę!
I niech nikt mi nie powiada,
Że nie można, nie wypada!"
„Na nic prośby, groźby, krzyki.
Jestem Franio, Apacz dziki!
Jazda konna, polowanie –
To Apacza jest zadanie.
Nuda, spokój i rutyna
Są wrogami Indianina!”.
Tak też w Apaczów krainie
Miło życie Frania płynie;
Tylko smucą się rodzice
Narzekając: „Co za życie!”,
Prosząc znowu: „Grzecznym bądź!
Jesteś dzieckiem bądź co bądź”.
Aż raz Franio stłukł swą nogę
I tak upadł na podłogę,
Że go cały boli nos.
To dla niego istny cios,
A więc krzyczy: "Na ratunek!
Dajcie jakiś opatrunek!",
Wstaje, widzi, że sam stoi –
Każdy się Apacza boi;
Nikt nie zbliży się do niego
Martwiąc się, co będzie z tego.
Na nic jego prośby, krzyki –
Wszak to Franio, Apacz dziki!
I do dziś wciąż stoi tam:
Mały Franio, całkiem sam!

Komentarze
Prześlij komentarz