Smoki

Hen, za górą, w leśnym mroku
Debatuje stado smoków;
Przy Księżyca świetle bladym
Ciągną smoków się narady.

Bardzo martwią się ostatnio,
Rzadko kiedy mogą zasnąć,
Dosyć stały się nerwowe,
Bo na świecie wszystko nowe; 

Bo na świecie wszystko inne –
One nie są temu winne,
Lecz co czynić? Trudna rada,
Zastanowić się wypada!

Świat za bardzo się już zmienił,
Każdy tylko chce się lenić
I na smoka – szkoda gadać! –
Żaden król się nie wyprawia. 

Mówi smok zielonooki:
„Nikt nie wierzy dzisiaj w smoki.
Co tu robić, braci mili,
Aby ludzie uwierzyli?

Może spalić jakieś miasto?
Może nie dać ludziom zasnąć?
Może rycząc głośno pobiec
Albo porwać parę owiec?”.

Odpowiada smok czerwony:
„Usłyszałem od mej żony,
Że nas widząc, już nie bledną;
Że jest ludziom wszystko jedno”.

Mówi smok kolejny, szary:
„To po prostu nie do wiary!
Kiedyś się nas wszyscy bali,
Czy to duzi, czy to mali; 

Dzisiaj bobas, co ma roczek,
Smoka nie zna, lecz zna smoczek.
Staliśmy się śmieszni, mali,
Ludzie godność nam zabrali!

Zamiast smoków – smoczki wszędzie!
Olaboga, co to będzie?!
Gdzie księżniczki, gdzie rycerze?
Gdzie zaklęte magów wieże?”.

Rzecze na to smok brązowy:
„Coś przychodzi mi do głowy;
Zamiast z nerwów się czerwienić,
Trzeba ludzki język zmienić.

Niech nikt nam już nie dogryza!
Zamiast smoczek mówmy gryzak;
Może także być «bumelek»,
«Cumel», «nuplik» lub «nupelek». 

Tak mawiajmy; gdy tak będzie,
Może nas docenią wszędzie?
Między ludźmi zamieszkajmy
I szacunek odzyskajmy!

Jednak, aby coś zwojować,
Wpierw się warto edukować;
Edukacja, drodzy moi,
Nawet nam, smokom, przystoi. 

Trzeba szybko iść na studia;
Język polski – rzecz to trudna,
Jednak gdy się wyuczymy,
Niedowiarkom zrzedną miny!

Jako rzekły, tak zrobiły;
Szybko w ludzi się zmieniły,
Na kampusie zamieszkały,
By studiować przez dzień cały!
 
Ortografia, gramatyka –
Są dla smoków jak muzyka;
Do nauki lgną się same,
Jeden nawet jest dziekanem.

Edukacja, oświecenie –
To dla smoków ma znaczenie;
Od dziś rzecz to oczywista:
Każdy smok to polonista!





 

Komentarze